|
|
Blog > Komentarze do wpisu
w przypadku małgorzaty było tak: któregoś dnia wzięłam nożyczki, przecięłam nitkę w niebieskim swetrze, który zrobiła dla mnie na drutach i zaczęłam go pruć. trochę to trwało; po drodze musiałam przestać kochać, uwolnić się od poczucia winy (coś jest ze mną nie tak, skoro mnie zostawiła), przestać nienawidzić i w końcu wybaczyć. nawet nie przyszło mi do głowy, by zapomnieć.
wiadomo, że nie zapomnę nigdy. w przypadku e. jest inaczej. nawet nie chodzi o to, że nie mam zamiaru pruć zrobionego przez nią swetra. idzie o to, że on niby na mnie pasował, ale jakoś nie potrafił we mnie wrosnąć. a kiedy poczułam na skórze drapanie wełny, wiedziałam, że muszę coś z tym zrobić. ale to takie trudne. zamknąć po 10 latach noszenia sweter na dnie szafy. i już nigdy więcej go nie założyć. środa, 02 grudnia 2009, inklinacja
Komentarze
|
mocne.